ofiara
Dziecko jest zawsze ofiarą. Czy kapłan czy stolarz - każdy człowiek, który dopuscił się takiego okrucienstwa na "ofiarze sutenera" jest tak samo oprawcą, jak tenże sutener.

Takie jest moje zdanie.
I trwam w poglębiajacym się szoku.

Przecież zło to zło.
Jeśli ktoś inny uczynił zło dziecku, to nie znaczy ze można temu dziecku dalej czynic zło - jemu należy pomóc. Jak by to idealistycznie nie brzmiało.

W naszym aktualnym przypadku:
Ministrant jest ofiarą Kapłana. Jest tak, nawet jeśli tata tego chłopca namówił go do uwodzenia duchownego.
Nie zmienię nigdy zdania w tej kwestii.

Kapłan uwiedziony przez dorosłego mężczyznę natomiast nie musi się wg. mnie przed nikim tłumaczyć. To już prywatny dramat obojga. Na tym polega różnica. Dziecko nie podejmie się nieczystych działań z własnych pobudek.

Dramat tych dzieci jest nieporównywalnie większy od dramatu księdza, który dostał się w pazury mediów. Co media robią teraz z Kosciołem, to zupełnie inny temat.

Po prostu fakt, że mamy tysiące wspaniałych i wartościowych Księży, Biskupów i Arcybiskupów, nie niweluje winy tego jednego.
ofiara i sprawca
Uważam, że w przypadkach pedofilii nie powinno być poddawane pod dyskusję kto jest ofiarą, a kto sprawcą przestępsta.

Dziecko sprzedane do mafii jest ofiarą, nawet jeśli swoim wyuczonym kunsztem uwodzi kapłanów.

Dla dorosłego nie ma czynników łagodzących taki czyn. Czy ma nam być mniej żal dzieci, które uwiodą dorosłego - a bardziej żal tych, co są bez własnego przyzwolenia gwałcone?

Szok.